Gdy się robi zimno...

Ogrzewanie - Jak się przygotować do Japońskiej zimy?

11/28/2021

Jesień w Japonii rozgościła się na dobre. Jak możecie pamiętać z mojego wcześniejszego wpisu, lato w Japonii nie należało do przyjemnych. Ciągły upał i duża wilgotność skutecznie mnie męczyły. Ale skoro tamta pora roku była taka trudna, to jak wygląda jesień?
Na wstępie chciałbym zaznaczyć że jest po prostu piękna. Przez większość czasu pogoda jest słoneczna a deszczu jest niewiele. A przynajmniej w taki sposób doświadczyłem tej pory w tym roku. Drzewa zmieniają kolor liści na złoty i czerwony - tworząc zachwycające widoki. Wyrażenie „złota jesień” jest tutaj jak najbardziej wskazane. Śmiało mogę polecić tą właśnie porę na zwiedzanie Japonii, nie tyko z powodu widoków, ale także przez komfortowe temperatury.

Jak łatwo można zgadnąć - skoro lato w Japonii było upalne - jesień jest również cieplejsza. Nawet teraz, pod koniec listopada, wciąż zdarzają się dni kiedy temperatura w ciągu dnia sięga osiemnastu stopni! Znacząco spada również wilgoć. Tworzy to niemal idealną pogodę do spędzania czasu na dworze. Mimo to, każdemu odwiedzającemu Japonię o tej porze roku, radziłbym zabrać ze sobą coś cieplejszego do ubrania. Po zachodzie słońca, temperatura bardzo szybko spada. Ubieranie się na cebulkę jest jak najbardziej wskazane. Możecie w tym momencie się zastanawiać: skoro w nocy powoli zaczyna się robić chłodno (w porównaniu do Polski, użycie słowa „zimno” było by przesadą), to co z ogrzewaniem w domach? Czy jest w ogóle potrzebne? Właśnie to będzie głównym tematem dzisiejszego wpisu.

Tak na dobrą sprawę ta tematyka dotyczy bardziej zimy, jednak dotyka mnie już w tej chwili - w końcu dużo lepiej jest się przygotować do zimy wcześniej, niż czekać aż się zrobi naprawdę zimno. Nie wnikając w dalsze dyskusje - przejdźmy do rzeczy!

Żółte drzewa ginko, zachwycają najbardziej
Żółto wszędzie...

Najbardziej rzucają się w oczy żółte drzewa ginko (miłorząb dwuklapowy). Tysiące liści tworzą dywany przekrywające chodniki.

Ogrzewania, jakie znamy z Polski - grzejniki i kaloryfery - nie ma, jednak uważam że by się przydało. Wiele budynków mieszkalnych nie posiada izolacji! Na dobrą sprawę, jedynie w nowszych budowlach uwzględnia się ocieplenie budynku. To, że nie jest to standardem, może dziwić. Nawet jeśli budynek stawia się z myślą o odporności na trzęsienia ziemi, nie powinno to przeszkadzać w pomyśleniu o lepszej izolacji...
Taka sytuacja sprawia, że wniosek nasuwa się sam. Nocą domy robią się nieprzyjemnie wychłodzone. Na szczęście istnieją różne sposobny na dogrzanie się.

Jednym z najbardziej popularnych jest klimatyzacja - która oprócz funkcji ochładzania, ma również możliwość nadmuchu. Co ciekawe, kiedy rozmawiałem na ten temat w pracy, z moimi japońskimi kolegami, w ich opinii klimatyzacja nie jest najlepszym rozwiązaniem bo... osusza powietrze. Dla osób które są przyzwyczajone do dużej wilgotności może faktycznie to jest problem, jednak jak dla mnie, jest to sytuacja komfortowa :) Oczywiście stosowanie klimatyzacji do ogrzewania ma swoje wady, a w zasadzie jedną - wyższy rachunek za prąd.

Innym sposobem na docieplenie domu jest zastosowanie specjalnej folii na okna. Istnieją różne rodzaje, niektóre z wyglądu przypominają folię bąbelkową, inne są przeźroczyste, jednak wszystkie mają w zasadzie tą samą zasadę działania - przepuszczają promieniowanie do środka i blokują wydostawanie się na zewnątrz. Zazwyczaj stosuje się je razem z taśmą uszczelniającą. Tutaj oczywiście nasuwa się pytanie, czy nie lepiej było by po prostu zamontować lepsze okna - dwu lub trójwarstwowe... Podejrzewam, że po raz kolejny - w nowszych budynkach można się na nie natknąć. Jednak nie jest to standard. Dużym plusem stosowania folii są jej niewielki koszt i łatwość montażu/demontażu. A wada? W zależności od rodzaju folii - mogą to być (w różnej kombinacji): mniejsza ilość światła wpadająca do pokoju, „niewyraźny” obraz za oknem, lub po prostu obniżona estetyka. Co jest w przypadku folii ważne - nie każdy rodzaj można przykleić do każdej szyby! Na niektórych znajdziemy nawet ostrzeżenie, aby ich nie przyklejać na okno z podwójną szybą. Może to powodować pękanie, spowodowane dużymi różnicami temperatur.

Kolejny sposób na dogrzanie się, jest typowo japoński - to kotatsu (炬燵, こたつ). Kotatsu to nic innego jak stolik... przykryty kocem... pod którym znajduje się lampa grzewcza (lub inne źródło ciepła). Pomysł nie jest nowy, i pierwotnie wyglądało to nieco inaczej. Była to wnęka w podłodze w której znajdowało się palenisko, na którym można było gotować, lub ogrzać się. Również w pierwotnej wersji, kotatsu było wyposażone w koc pod którym można się było częściowo schować. Obecnie w znacznej większości mieszkań nie ma możliwości zrobienia tego rodzaju wnęki - stąd transformacja do stolika. Kotatsu można kupić jako gotowy produkt, jednak można je również zrobić samemu, o ile posiadamy odpowiedni mebel... Oczywiście tutaj można zacząć się zastanawiać: czy tak czasem źródło ciepła przykryte kocem nie jest prostą drogą do pożaru? Kiedyś, faktycznie tak bywało, jednak obecnie kotatsu robi się w taki sposób, aby do pożarów nie dochodziło. Jedynym ryzykiem jest tak naprawdę możliwość oparzenia się, jeśli przypadkowo dotkniemy podgrzewacza, jednak i na to istnieje sposób - można przymocować do niego odpowiednią „klatkę” która ochroni przed przypadkowym dotknięciem.

Jeszcze innym sposobem na ogrzanie mieszkania jest... grzejnik naftowy. Zaraz, zaraz, palenie naftą w mieszkaniu? Dobrze przeczytaliście. Jest to jedna z tych rzeczy których absolutnie nie rozumiem - w końcu palenie naftą produkuje trujące opary! Tak więc aby uniknąć zatrucia należy wietrzyć... a to wcale nie wydaje się być efektywną metodą ogrzewania. W prawdzie nowoczesne piecyki naftowe są robione w ten sposób aby nie dopuścić do zatrucia, jednak, mimo wszystko nie wydaje mi się żeby stosowanie takiego typu ogrzewania było to rozsądne. Dużo lepszą alternatywą jest stosowanie grzejnika elektrycznego.

Jest jeszcze jeden sposób na zapewnienie sobie lepszego komfortu w chłodne dni. Wahałem się czy o nim pisać, żeby nie zostać posądzonym o reklamę... jednak myślę że warto o tym wspomnieć. Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w Japonii jesienią lub zimą, polecam zahaczyć o... sklep odzieżowy Uniqlo. Jest to moja ulubiona marka w Japonii i na dobrą sprawę, 90% ubrań które tu kupiłem, właśnie pochodzi z tej sieci. Jest tak dlatego że, produkują oni ubrania funkcyjne, dostosowane do pory roku. W okresie jesienno-zimowym pojawia się tutaj odzież z oznaczeniem „heat tech”. Możemy znaleźć bieliznę, koszule, spodnie, bluzy oraz kurtki oznaczone tym hasłem. Ubrania z tej linii posiadają włókna zdolne absorbować wilgoć oraz wspomagać utrzymanie ciepła. O ile początkowo byłem trochę sceptycznie nastawiony do entuzjastycznych reklam tych produktów, to po wypróbowaniu muszę przyznać że faktycznie można odczuć różnicę.

W ten prosty sposób doszliśmy do ostatniego punku. A mianowicie... zamiast myśleć o ogrzewaniu mieszkania, można się po prostu cieplej ubierać. W przypadku niewielkich spadków temperatur jest to rozwiązanie preferowane przez wielu Japończyków, a w szczególności przez studentów. Po co płacić za ogrzewanie (które jest kosztowne, gdyż ciepło łatwo ucieka z mieszkania...) jeśli taniej wyjdzie ubrać się ciepło? Ma to pewien sens. Takie rozwiązanie sprawdza się jesienią. Jak to jednak wygląda zimą? Nie jestem pewien, przekonam o tym na pewno już za parę tygodni! ;)

A do tego czasu, myślę że mogę w spokoju cieszyć się złotą Japońską jesienią.