Wyprawa na Hokkaido cz. 4

Czas pożegnać Sapporo

1/23/2022

Kontynuując poprzednio rozpoczęty wątek... Browar Sapporo znajduje się na północny wschód od wieży telewizyjnej oraz zegarowej. Dysponując sporą ilością wolnego czasu, wybrałem się tam pieszo, chociaż wcale to nie było konieczne - istnieje połączenie autobusowe pomiędzy tymi dwoma miejscami. Po drodze mijałem stadion treningowy lokalnej drużyny baseballowej. Nazwę drużyny widziałem już w paru innych miejscach na Hokkaido, jednak za każdym razem gdy ją widzę chce mi się śmiać. „Hokkaido Nippon Ham Fighters”. W swobodnym tłumaczeniu może to znaczyć „Japońscy wojownicy szynki z Hokkaido”. Skąd taka dziwaczna nazwa? Wzięła się od sponsora oraz obecnego właściciela zespołu - firmy Nippon Ham która jest największym sprzedawcą oraz producentem szynki w Japonii. Tak więc na dobrą sprawę nazwę powinno się traktować jako „Hokkaido Nippon Ham... Fighters”, gdzie „Fighters” jest właściwą nazwą zespołu. Jednak dość o baseballu.
Budynki browaru można bardzo łatwo rozpoznać, gdyż wszystkie są zbudowane z czerwonej cegły. Poczułem się niemal jak w Europie. W okolicy było bardzo mało ludzi, dlatego zacząłem się martwić - czy muzeum tak czasem nie jest zamknięte? Bardzo szybko udało mi się zlokalizować główne wejście i z ulgą stwierdziłem że kasy biletowe działają. Tak jakby. Podchodząc do okienka poprosiłem o jeden bilet.
- Ale do której restauracji? - usłyszałem. Spojrzałem ze zdziwieniem na sprzedawcę i spytałem o jakie restauracje mu chodzi. Tym razem to on spojrzał na mnie dziwnie i powoli zaczął tłumaczyć że dostępne są cztery restauracje - hale piwne. Nie bardzo mogłem zrozumieć, dlaczego kupując wstęp do muzeum muszę wybrać restaurację, jednak widząc moje rosnące zdziwienie sprzedawca kontynuował wyjaśnienia. Otóż... znajdowałem się nie przy kasie biletowej ale przy kontuarze w którym można dokonać rezerwacji w restauracji należącej do browaru! A samo muzeum? Niestety ze względu na przerwę noworoczną było zamknięte. Tak więc, skoro już byłem na miejscu, postanowiłem skorzystać i zjeść obiad na miejscu.

Flagi ogrodu piwnego.

Jak możecie zauważyć, flagi ogródków piwnych posiadają napisy w... języku niemieckim. Browar Sapporo chce się w ten sposób odnieść do niemieckiej tradycji piwnej.

Przynajmniej jeden cel udało mi się osiągnąć - mogłem napić się świeżego piwa. W sumie sama restauracja też okazała się ciekawa - podawano głównie dania z grilla. A w zasadzie... składniki do przyrządzenia dania. Grillować należało samemu! Każdy stół był wyposażony w palnik i płytę, przez co wchodząc do budynku od razu czuło się mocny zapach grilla. Pracownik sprawdzający bilet z rezerwacją pilnował również poziomu dwutlenku węgla. Na wejściu do hali otrzymywało się... plastikowy worek. Jest to bardzo dobry pomysł - należy do niego schować ubrania wierzchnie. Dzięki temu, przynajmniej część ciuchów nie przesiąknie intensywnym zapachem dymu. Daniem które spróbowałem był „Genghis Khan”. A cóż to takiego? I czy ma to jakikolwiek związek z wielkim mongolskim przywódcą? Niewielki. Genghis Khan to jagnięcina grillowana z warzywami na specjalnej wypukłej patelni. Nazwa wzięła się najprawdopodobniej z przekonania, że Mongołowie spożywali dużo jagnięciny. Inni twierdzą że to właśnie Mongołowie, podróżując przez Azję przywieźli ze sobą to danie. Jak by nie było - wysokiej jakości mięso z grilla oraz świeże piwo skutecznie poprawiły mój nastrój. A jeśli już o piwie mowa... piwo „Sapporo” jest dostępne w całej Japonii, jednak jego odmianę „Sapporo Classic” można kupić jedynie na Hokkaido. Dodatkowo, samo muzeum (oraz restauracje należące do browaru) sprzedaje również parę odmian które są dostępne jedynie w tym miejscu! A że, pomimo że muzeum było zamknięte, sklepy z pamiątkami nadal tego dnia działały, co pozwoliło mi sprawdzić te limitowane rodzaje piwa...

Genghis Khan i świeże piwo

Mój pobyt w Sapporo powoli dobiegał końca. W ostatnim dniu, postanowiłem wybrać się na górę Moiwa - ocenianą jako miejsce w którym można zobaczyć jeden z najpiękniejszych widoków w Hokkaido, co znaczące jest to jeden ze stu certyfikowanych „najlepszych nocnych widoków Japonii”. Tak więc jeśli chcecie obejrzeć coś naprawdę niesamowitego - koniecznie wybierzcie się po zmroku. Ja niestety, ze względu że był to już 31 grudnia, czyli Sylwester, udałem się tam w trakcie dnia. Góra ta jest bardzo blisko Sapporo. W zasadzie ściśle przylega do miasta, przez co bardzo łatwo jest się do niej dostać. Na szczyt wjeżdża się gondolą (niższy taras widokowy), oraz kolejką szynową (na sam szczyt). Będąc tam, mogłem w zupełności zgodzić się z opinią iż widok roztaczający się z jej szczytu jest niesamowity. W pogodny dzień można nie tylko obejrzeć panoramę miasta, ale również dostrzec odległe miejscowości, inne góry oraz ocean. Jest to jedno z miejsc które chciałbym odwiedzić w Japonii ponownie - tym razem jednak chciałbym móc wjechać tak jak należy, czyli po zachodzie słońca! Jak już wspomniałem, góra Moiwa jest blisko centrum. Tak blisko że... można dojechać do niej tramwajem! Nie jestem pewien w ilu miastach Japonii możemy natknąć się na tramwaje, dla mnie Sapporo było pierwszym w którym je spotkałem. Co ciekawe, angielska nazwa tramwaju, to nie „tram” tak jak w Europie, lecz „streetcar” jak w Stanach Zjednoczonych. Bilet tramwajowy ma stałą cenę, niezależnie od ilości przejechanych przystanków, oraz tak jak metro można je zakupić używając karty przedpłaconej. Same tramwaje... niewiele różnią się od tych które spotykamy w Polsce :) może jedynie warto napisać że większość, o ile nie wszystkie były niskopodłogowe.

Widok z góry Moiwa

Widok z wagoniku gondoli

W międzyczasie odwiedziłem jeszcze jedno miejsce. Tak naprawdę nie jest to obiekt w którym można zbyt wiele zwiedzić, bo mówię o ulicy handlowej Tanukikoji. Nazwa znaczy "aleja Tanuki", gdzie Tanuki jest japońską nazwą Jenota. Jest to długa, zadaszona uliczka pełna sklepów. Można się w niej natknąć również na kawiarnie czy kluby. Nie była to dla mnie specjalna atrakcja, jednak fakt że to miejsce jest całkowicie zadaszone, znacznie ułatwiał poruszanie się po tej okolicy Sapporo podczas dużych opadów śniegu...

Tanukikoji Shopping Street

Długa, szeroka, zadaszona i dobrze oświetlona uliczka handlowa.

Wyjeżdżając z Hokkaido wiedziałem że jest to miejsce za którym bardzo szybko zatęsknię i to pomimo panującego tu zimna oraz niesamowitych ilości śniegu. A odwiedziłem jedynie dwie miejscowości! Powrót na Honshu odczułem tak jakbym został wyrwany z głębokiego snu. Jednego dnia znajdowałem się w królestwie zimy, by następnego znaleźć się z powrotem w jesiennych klimatach. Nawet spoglądając na różnicę temperatur ciężko było w to uwierzyć - pomiędzy Hokkaido a centralną Japonią temperatura może się różnić nawet o 20 stopni. Jednak co obudziło moje największe zmieszanie, to porównanie szerokości geograficznej Hokkaido i Europy. Wyspa znajduje się mniej więcej na wysokości... Włoch! Skąd więc taki mróz? Oczywiście spowodowane jest to zupełnie inną geografią obu rejonów, znaczny wpływ na klimat Hokkaido mają prądy oceaniczne...

Moja opowieść na temat podróży dobiegła końca. O czym będę pisał następnym razem? Tego sam jeszcze nie wiem, jednak liczę że ponownie tu wpadniecie!