Boże Narodzenie w Japonii

Czyli jak Japończycy interpretują święta...

12/26/2021

Zastanawialiście się kiedyś, czy w Japonii obchodzi się Święta Bożego Narodzenia? Kraj ten raczej nie jest kojarzony z Chrześcijaństwem. W końcu liczba wyznawców wszystkich odłamów stanowi jedynie około 1-2% wszystkich mieszkańców. Zatem rzut oka na Japońskie miasta w okresie około-świątecznym mógłby was naprawdę zdziwić. Choinki, światełka, bombki, napisy „Merry Christmas”, święte Mikołaje i cała masa innych ozdób powszechnie kojarząca się ze świętami zapełnia sklepy i popularne ulice wielu miast. Można zacząć zadawać sobie pytanie - O co w tym wszystkim chodzi. Odpowiedź jest prosta i prozaiczna. Komercja.
Od czasu kiedy przyjechałem do Japonii, miałem okazję odwiedzać liczne miejsca oraz sklepy. Z wielu powodów istnieją całe firmy trudniące się wysyłką Japońskich towarów za granicę - czy to smakołyków, ubrań czy innych gadżetów. Liczba różnych towarów jest porażająca, a każda okazja jest dobra, aby zarobić. Pierwszy raz oznaki takiej „świątecznej” przedsiębiorczości zauważyłem w okolicach października, kiedy tematem numer jeden było Halloween. Sklepy wtedy był ustrojone w dynie i nietoperze, i oczywiście wszędzie były promocje, na towary z tym „świętem” związane... Jednak po dyskusji z paroma osobami - zarówno Japończykami jak i innymi gaijinami dowiedziałem się że nikt tutaj tego nie celebruje. Chodzenie po domach (takie jak znamy z amerykańskich produkcji) nie ma miejsca. Owszem, spotyka się imprezy z tym związane, jednak... Halloween w sklepach jest po to żeby zarobić. Nic dziwnego że taki sam los spotkał Święta Bożego Narodzenia.

Niczego sobie choineczka w galerii handlowej...
Takie tam ozdoby... w listopadzie xd

Taka choineczka stała sobie w jednej z galerii handlowych... Natomiast oświetlona ławeczka oraz bardziej nietypowe choineczki znalazłem w Jokohamie.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem w pełni ustrojoną choinkę, w lobby jednej z restauracji, byłem nieco zaskoczony.
-Wiesz, trzeba jakoś zarobić, hehe. - wyjaśnił mi jeden z Japończyków. Wszystko rozumiem jednak to był... 3 listopada! Tak jak w Polsce narzekamy na przedwczesne pojawianie się świątecznych ozdób i towarów, tak tutaj, jest jeszcze gorzej. Wspomniane wcześniej ozdoby Halloweenowe pojawiają się we nawet we wrześniu, i znikają 1 Listopada, aby zostać zastąpionym przez ozdoby świąteczne. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich sklepów. Niektóre „dopiero” zaczynają się stroić w grudniu.

Mniej tradycyjne ozdoby...
Jeśli nie ma drzew iglastych, zwykłe też są dobre!

Na światełka można natknąć się w wielu bardzo różnych miejscach. Pierwsze zdjęcie zostało zrobione w Tokyo, blisko stacji Akihabara. Drugie przedstawia plac Nova Hall w Tsukubie.

Święta na samych ozdobach się nie kończą. Pojawiają się również różnego rodzaju dania oraz przekąski. Jednym z najbardziej znanych Japońskich „świątecznych” dań jest... kurczak z KFC. Tak jest. Kurczak z sieci fast foodów stał się symbolem świąt. Jak to się stało? Jest to spowodowane głównie absorpcją kultury amerykańskiej. Jednak, jak możecie mi wytknąć, przecież Amerykanie jedzą na święta indyka! No właśnie, jednak w latach siedemdziesiątych, kiedy ta „tradycja” się zaczęła, kupić indyka graniczyło z cudem. Chrześcijanie amerykańskiego (oraz angielskiego) pochodzenia znaleźli więc alternatywę - kurczaka. Jednak dlaczego KFC? Tutaj istnieje parę różnych wersji tej historii, i nikt tak na prawdę nie jest pewien która jest prawdziwa, jednak w dużym skrócie - informacje o popularności kurczaka na święta dotarła do pierwszego menadżera KFC - Takeshiego Okawary. Jako że KFC przecież słynie ze sprzedaży smażonych kurczaków. Postanowił to wykorzystać i wypuścił świąteczny kubełek smażonych skrzydełek, wraz z agresywną kampanią reklamową. Wynik przekroczył jego wszelkie oczekiwania. Przez to właśnie, od wielu lat tysiące Japończyków kupują kurczaki w KFC na święta.
Inną kojarzącą się ze Świętami potrawą jest ciasto świąteczne - kurisumasu keki. Cukiernie oraz restauracje i sklepy spożywcze oferują różnego rodzaju ciasta, specjalnie na święta, jednak chyba najbardziej popularnym jest ciasto z kremem i truskawkami.
  Jak już wspominałem wcześniej, mimo licznych dekoracji i całej otoczki, Święta Bożego Narodzenia są obchodzone bez skojarzenia z religią ( co oczywiście wydaje się absurdem). W niektórych miejscach można wychwycić że Japończycy nie do końca zdają sobie sprawę o co w tym wszystkim chodzi, wyłapując mniejsze i większe błędy...
  Tuż przed Świętami musiałem odwiedzić galerię handlową. W każdym sklepie była puszczana świąteczna muzyka - czy to kolędy czy też utwory popularne takie jak „Last Christmas” czy „All I want for Christmas is you”. Jednak po paru sekundach w jednym ze sklepów zacząłem odnosić wrażenie że coś jest nie tak. Melodia piosenki była znajoma, jednak poprzez aranżację nie byłem w stanie określić z jakiego jest utworu. Po pół minuty, kiedy w kocu usłyszałem słowa piosenki już wiedziałem. Sklep puszczał... „Ave Maria”.
  Jednak żebyście nie myśleli że w Japonii nie można celebrować świąt w znany nam w Europie sposób - jeśli tylko dobrze poszukać, to pomimo niewielkiej ilości Chrześcijan, w wielu miejscowościach można znaleźć kościoły. Oczywiście przez liczbę odłamów oraz niewielką liczbę wierzących nie zawsze trafimy na to wyznanie na którym nam zależy - czasami będzie to kościół katolicki, innym razem Anglikański lub Ewangelicki. Co ciekawe, w Tokio znajduje się również kościół Świętego Ignacego, w którym raz w miesiącu są odprawiane msze po polsku!
  Co należy sądzić o Świętach w Japonii? Tak naprawdę mam mieszane uczucia. Japońska wersja jest mieszanką kultury azjatyckiej i zachodniej, w której pożądane elementy wybiera się jak rodzynki z ciasta. Z jednej strony, trochę to dziwne kiedy widzi się święta przerobione w taki sposób. Jednak z drugiej strony, jest mi po prostu miło, że pomimo przebywania z dala od Polski mogę przynajmniej trochę poczuć atmosferę świąt.