Wyprawa na Hokkaido cz. 1

Podróż z Honshū na Hokkaido

12/30/2021

Hokkaido jest drugą największą wyspą Japonii, znajdującą się na północ od głównej wyspy (Honshu, 本州, ほんしゅう). Ze względu na swoje położenie, w porównaniu z innymi rejonami Japonii, zimy tutaj są dużo bardziej mroźne i śnieżne. Nie powinno zatem nikogo dziwić że to właśnie na Hokkaido mieszczą się najlepsze ośrodki narciarskie, a śnieg tam padający (często określany jako Japow - Japan powder) jest uznawany za najlepszy na świecie, do uprawiania sportów zimowych. Wiedząc to, postanowiłem wybrać się właśnie na północ, aby zarówno móc nacieszyć się zimowym szaleństwem, jak i po raz pierwszy od wielu lat - mieć białe święta. Tylko jak się dostać na Hokkaido? Wyspa jest mocno oddalona od centralnej Japonii. Żeby być dokładniejszym - od Tokio, do Sapporo jest około 860 kilometrów w linii prostej! Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że góry pokrywają większą część kraju, długość wyznaczonej trasy będzie tylko wzrastać.
Zasadniczo możemy dostać się na tą wyspę na trzy sposoby: pociągiem, samochodem oraz samolotem. W pierwszym przypadku podróż może trwać nawet dwanaście do (!!!) dwudziestu godzin, z licznymi przesiadkami po drodze. W drugim - trasę pokonamy w niestety podobnym tempie. Odległość wzrośnie do ponad 1200 kilometrów, co może uczynić jazdę bardzo kosztowną. No i zostaje samolot. Lot z lotniska Narita do New Chisote zajmuje jedynie półtorej godziny, a cena biletu, jeśli zarezerwujemy go odpowiednio wcześniej, potrafi być niższa niż przejazd pociągiem. Nie trudno zgadnąć, że to właśnie ostatnią opcję wybrałem. Niestety, do samego czasu przelotu należy oczywiście doliczyć czas przejazdu do i z lotniska, co i tak sprawiło że mój ostateczny czas podróży wyniósł około osiem godzin...
Loty wewnątrz-krajowe są dużo bardziej popularne w Japonii niż w Polsce. Jest to spowodowane między innymi tym że Japonia składa się przecież z wielu wysp (około 4 tysiące, z czego ~550 jest zamieszkałych). Zasady obowiązujące dla takiego przelotu zasadniczo nie różnią się od lotów międzynarodowych. Nadanie bagażu oraz kontrola bezpieczeństwa wygląda standardowo. Jedyną różnicą jest czas odprawy - najpóźniej należy stawić się na pół godziny przed odlotem. Korzystając z tego, postanowiłem przyjechać na lotnisko jedynie godzinę przed odlotem. Z jednej strony, tyle czasu mi wystarczyło jednak... na styk. Po części jest to związane z wydłużonymi procedurami odlotu (przez pandemię), po części przez... problemy podczas kontroli bezpieczeństwa. Niestety ochrona pomyślała że moja ładowarka do laptopa jest dużą baterią - których wnoszenie na pokład jest zabronione. Przekonanie ich że jednak nie jest to niebezpieczny przedmiot zajęło mi na tyle dużo czasu, że w samolocie znalazłem się jedynie na pięć minut przed odlotem. Na szczęście, przelot odbył się bezproblemowo. Po półtorej godziny lotu wyjrzałem przez okno... zobaczyłem wielką plamę bieli wśród oceanu. To właśnie Hokkaido - całe pokryte śniegiem...
Na lotnisku bardzo szybko dostrzega się, że ta część Japonii jest znacznie bliżej Rosji - znaki, oprócz opisów po angielsku, chińsku i koreańsku, dostały również język rosyjski.

Płyta lotniska...
Lotnisko New Chisote

Pierwszy śnieg w tym roku widziałem na płycie lotniska. A na samym lotnisku, niewielki ruch. Największy wokół stoiska z burgerami...

Lotnisko New-Chisote jest połączone ze stacją kolejową, za pomocą której można bardzo szybko dostać się do Sapporo. Bilety można kupić w automacie lub w kasie JR (Japan Railway). Sprawdziłem trasę którą powinienem podróżować - google maps pokazało 3 przesiadki. Zgodnie z tym, kupiłem bilet w automacie, jednak... zacząłem mieć wątpliwości. Miałem jechać zarówno pociągiem jak i autobusem, jednak nie miałem pewności czy jest to autobus w którym należy wcześniej zarezerwować miejsce. Tak więc postanowiłem skonsultować to w okienku z informacją JR. Jak się okazało, moje połączenie nie było optymalne. Pani z JR znalazła nie tylko szybsze ale i jednocześnie tańsze połączenie! W dodatku dokonała zwrotu za bilet który chwilę wcześniej zakupiłem, a wszystko to w czasie około pięciu minut. Śpieszyła się, gdyż pierwszy pociąg w połączeniu które mi zaproponowała - miał odjechać osiem minut od momentu gdy podszedłem do okienka. Przyznaję - byłem pod wrażeniem sprawności z jaką udało się załatwić całą procedurę, oraz przekonałem się, że o ile google ma całkiem niezłe informacje... czasami lepiej jest się jednak skonsultować z obsługą dworca.

Pociąg ekspresowy...
Pociąg lokalny...

Pociągi na Hokkaido - pociąg ekspresowy oraz zwykły pociąg lokalny.

Przyznaję, że przez całą drogę koleją, uśmiech nie schodził mi z ust. Takiej ilości śniegu nie widziałem od bardzo dawna. Nawet podczas wypadów w Polskie góry - śniegu nie było aż tak dużo. Zaspy przy drogach nierzadko piętrzyły się na dwa metry, a ulice miejscami wydawały się być po prostu utwardzoną warstwą śniegu, niemożliwą do odgarnięcia. Moja pierwsza przesiadka była w Sapporo, jednak nie zdążyłem obejrzeć dokładnie tej stacji - gdyż musiałem zdążyć na ekspres do Asahikawy. Podczas drugiej przesiadki, miałem całe dwadzieścia minut, które poświęciłem na oglądanie dworca. Muszę przyznać że dworzec w Asahikawie wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Wnętrze było wyłożone drewnem i sprawiało niezwykle przytulne i przyjemne wrażenie - wręcz promieniowało ciepłem, kontrastującym z pogodą na zewnątrz. Kiedy czas przyjazdu mojego pociągu zaczął się zbliżać, wróciłem na właściwy peron. Jednak po pociągu nie było nawet śladu. Znalazłem jedynie samotnie stojący wagon. Z wyglądu przypominał nieco wagony techniczne, czasami widziane na polskich dworcach. Z ciekawością podszedłem bliżej, i dostrzegłem, że wewnątrz znajduje się całkiem spora grupa ludzi. Z wahaniem podszedłem bliżej. Zapytałem osobę najbliżej drzwi czy to jest właśnie mój pociąg? Cóż... okazało się że tak!
Jazda jedno-wagonowym pociągiem z Asahikawy do Furano była malownicza i wiodła w dużej mierze przez lasy. Bardzo szybko też zrozumiałem, dlaczego podstawili tego typu maszynę, zamiast pełnego pociągu. Tą trasą podróżuje po prostu bardzo mało osób. Co ciekawe, płatność za przejazd, w przypadku braku wcześniej kupionego biletu, można było uiścić u motorniczego, w taki sam sposób w jaki robi się to w autobusie. Moją stacją docelową było miasto Furano. Miejscowość, tak jak wszystkie inne widziane po drodze była zasypana śniegiem oraz, co z początku wydawało mi się nieco niepokojące, wydawała się nieco opustoszała. Jednak nie ma co się dziwić. Kiedy na dworze jest minus dziesięć stopni Celsjusza, mało kto ma ochotę na przechadzkę po okolicy. W tym momencie po raz pierwszy, bardzo cieszyłem się z zakupu odzieży termicznej. W takich warunkach posiadanie jej to konieczność a nie tylko wygoda. Słońce zaczęło zachodzić a ja wkrótce znalazłem się w hotelu, gdzie po całodniowej podróży mogłem w końcu odpocząć. W tym miejscu warto dodać pewną bardzo dobrą wiadomość. Jeśli czytaliście poprzednio ten wpis, na pewno wiecie już że znaczna większość Japońskich domów nie posiada izolacji czy też ogrzewania. Hokkaido jest na szczęście wyjątkiem, tutaj grzejniki, oraz nieco grubsze mury domów oraz lepiej izolowane okna są czymś normalnym, tak więc podróżując w tym kierunku możemy się nie martwić tym że zmarzniemy.

Dlaczego tak właściwie wybrałem Hokkaido oraz Furano na miejsce docelowe? Co takiego ciekawego można tutaj robić? Na te pytania odpowiem w kolejnych wpisach!